Minimalizm książkowy. Nowa organizacja.

Nie jestem w stanie policzyć ile razy przeprowadzałam się w ciągu ostatnich 10 lat! Bardzo lubię moje życie na walizkach i generalnie cenie sobie tę mobilność, wolność od kredytu i brak przywiązywania się do ścian. Jest jednak jedna rzecz, która mnie zawsze irytowała, bo traciłam na nią zbyt dużo czasu: p a k o w a n i e. Rozwinęłam wprawdzie kilka strategii i jest znacznie lepiej niż na początku, niemniej są obszary które ciągle wymagają pracy. Do nich należą książki. Objętościowo tłuste, wagowo spasłe i jest ich zawsze za dużo. Najlepszym rozwiązaniem jakie do tej pory znalazłam to jest ich organicznie.


Rok temu podjęłam męską decyzję o zminimalizowaniu ilości książek, które posiadam. Po pierwsze dlatego, że było ich za dużo i traciłam w nich orientację, po drugie nie byłam w stanie ich wszystkich wozić ze sobą. Transportowanie ich kosztowało mnie za dużo czasu i energii życiowej. Proces ten, bo nie da się tego zrobić z dnia na dzień, no chyba, że ktoś urządza ognisko, podzieliłam na dwie fazy: oczyszczanie i nowa organizacja. 

I Oczyszczanie, czyli faza wstępna

Zanim zabrałam się za kupowanie czytnika i ebooków wypadało jakoś zorganizować to co już się nazbierało przez te wszystkie lata.

1. Od pierwszego dnia nie kupuje już żadnych książek w formie tradycyjnej, ani elektronicznej. Zero,nada! Wyjątkiem są książki, które są mi potrzebne do pracy.

2. Robię podział swoich zasobów (książek, gazet, czasopism, poradników) na:
  • potrzebuje/lubię/mam sentyment
  • sprzedaje
  • oddaje
3. Skoro nie kupuje nowych książek, to doczytuje książki, które czekały na to od wieków i potem decyduje co z nimi robię, czyli idę do punktu numer dwa. 

4. Oddaje wszystkie książki, które kiedyś od kogoś pożyczyłam.

5. Znane i chodliwe tytuły sprzedaję na OLX, a kasę odkładam na czytnik lub ebooki.

6. Co zostało uszczęśliwia znajomych.

7. Jeśli nikt nie chce się połasić na darmową książkę, albo nie mam komu oddać to zanoszę ją do biblioteki jeśli jest to lektura, albo odkładam do wolnostojących budek na książki. 


II Nowa organizacja w książkach

1. Przejście na czytnik i ebooki

Od czasu, gdy rozpoczęłam porządkowanie, trzy razy byłam bliska kupienia eReadera, ale za każdym razem przypominałam sobie, że przecież mam jeszcze co czytać. Nowy sprzęt i nowe ebooki raczej nie spowodują, że szybciej zbiorę się za książki, które już od dawna mam na liście "do przeczytania". Zrobiłam deal sama ze sobą, że do czasu jak nie przerobię tych książek, które już są na stanie, wstrzymuje się z zakupem czytnika i nowych czytadełek. No chyba, że znajdę coś za darmoszkę na gryzoniu, to odpalę w aplikacji na telefon (ReadEra) - to może być też dobra alternatywa dla oszczędnych. 

2. Biblioteka
Ludzie chyba zapominają, że biblioteki istnieją również po zakończeniu szkoły czy studiów i znajdują się tam nie tylko lektury, encyklopedie czy książki fachowe. Wiele z nich jest bardzo dobrze zaopatrzonych lub nawet posiadają przybiblioteczny książkomat, który jest niczym innym jak przedłużeniem ręki bibliotekarza. Książki zamawiasz online na stronie biblioteki a potem obierasz i oddajesz o dowolnej porze za pomocą skrytki.

3. Wymiany ze znajomymi

Tak samo jak pisałam wcześniej o rozdawaniu zalegających książek tak samo możesz je przyjmować, przeczytać i oddać dalej w świat. Mój rekordzista był już w pięciu rękach.


Czy istnieje idealna liczba książek w bibliotece? I odpowiedź jest taka sama jak z ubraniami w szafie: oczywiście, że nie! Idealna liczba jest taka, z jaką każdy czuje się dobrze. 
Jako lektorka dalej mam całą masę książek, ale już tylko tych które są mi na prawdę potrzebne w formie tradycyjnej i do których regularnie wracam. Mam też kartonik z książkami, które są bliskie mojemu sercu, które dostałam w nagrodę lub w prezencie i wzbudzają we mnie jakieś ciepłe uczucia. Mam też książki antyki, z których uczyła się moja mama i z jakiegoś powodu chcę mieć je przy sobie. Podczas sprzątania musiałam pogodzić się z tym, że nie będę już uczyć się hiszpańskiego i wracać do materiałów z matury. 


    

Komentarze

  1. Serdecznie polecam Legimi :) i czytnik ebooków. Ja myślę o zakupie Inkbook Calypso, ale jeszcze ciągle się zastanawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty